Dzisiaj jest czwartek, 19 lipca 2018. Imieniny Alfreny, Rufina, Wincentego

Pawłokoma: Tych bitych położyli w dołach, a gdy zasypali ziemią, to mogiła się podnosiła

2018-03-03 20:23:43 (ost. akt: 2018-03-03 22:20:21)
Pawłokoma: Tych bitych położyli w dołach, a gdy zasypali ziemią, to mogiła się podnosiła

Autor zdjęcia: http://mfa.gov.ua/ua/press-center/news/63378-mi-zavzhdi-buli-silyni-ale-zaraz-jak-nikoli-mi-cinujemo-nashu-istoriju-nashu-spilynu-istorijeju-z-polyshheju--pavlo-klimkin-u-pavlokomi

Ponad 1000 osób wzięło udział w mszy świętej poświęconej pamięci 366 mieszkańców wsi Pawłokoma, którzy zginęli 3 marca 1945 roku z rąk polskich partyzantów. W uroczystościach wzięli udział minister spraw zagranicznych Ukrainy Pawło Klimkin i wojewoda podkarpacki Ewa Leniart.

- Z wioski uprowadzono grupę Polaków, zabito i pochowano w nieznanym do dziś miejscu.
Kilka tygodni później polskie formacje zbrojne wymordowały większość ukraińskich mieszkańców Pawłokomy. Zbrodnię tę na dziesięciolecia skryło milczenie. Nie pozwolono, aby ofiary doczekały się krzyży i modlitwy bliskich - mówił w 2006 roku w czasie uroczystego poświęcenia pomnika pomordowanych Ukraińców śp. Prezydent RP Lech Kaczyński. - Pawłokoma stała się dla Ukraińców symbolem tragedii ich narodu. Myślimy dzisiaj o tym z najgłębszym smutkiem. Przelana w tamtych latach krew jest wyrzutem sumienia dla naszych narodów. Nie można jej ważyć dla wspólnego dobra i przyjaznego rozwoju stosunków między naszymi narodami. Nadszedł już czas, aby nie ukrywać prawdy i mówić o nienaprawionych krzywdach - mówił wtedy Prezydent Kaczyński.

Pawłokoma leży 40 kilometrów na południe od Rzeszowa. Przed 1945 rokiem większość je mieszkańców stanowili Ukraińcy, we wsi mieszkało też sporo Polaków i wiele rodzin mieszanych. W styczniu 1945 roku ze wsi uprowadzono 9 Polaków.

- Niektórzy badacze wyrażają wątpliwość czy stali za tym Ukraińcy, wskazując na brak w tym rejonie oddziałów UPA. Jednak zabójstwa kilku osób można było bez trudu dokonać siłami pojedynczej bojówki OUN [Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów], a jedna z nich stacjonowała nawet w samej Pawłokomie. Polskie podziemie zażądało uwolnienia porwanych (lub przynajmniej wydania ich ciał), zapowiadając w przeciwnym wypadku odwet. Żądanie to jednak nie zostało spełnione i 3 marca 1945 roku odział poakowskiej partyzantki Józefa Bissa "Wacława" wsparty przez miejscowe samoobrony wtargnął do wioski. Mężczyzn rozstrzelano na cmentarzu, część kobiet i dzieci wypędzono...ale część zamordowano w domach - pisze w swojej książce "Od rzezi wołyńskiej do Akcji Wisła" polski historyk Grzegorz Motyka.

Według danych zamieszczonych w książce "Darowano żyttia, szczob prawdu rozkazaty" wśród 366 ofiar było 177 kobiet i 189 mężczyzn. Dzieci w wieku do 14 lat ludzie "Wacława" zabili 59.

Wspomnienie Julii Żuk: — Ludzi z chałup wygnali i spędzili do cerkwi. Dzieci oddzielono i odprowadzono do innej wioski, a reszta musiała iść do grobu. Rozstrzelano ich na cmentarzu i wrzucono do dołów. Mój ojciec ukrył się w domu. Jego kryjówkę wskazał żołnierzom syn naszego sąsiada-Polaka. AK zatłukło go kolbami, połamali wszystkie kości. Ludzie mówili, że żył jeszcze, gdy wrzucili go do grobu z rozstrzelanymi — starsza pani zaczyna płakać. — A on nie był żadnym banderowcem.
Brat matki pani Julii — Staszek — służył w Armii Krajowej. Wiedział, że coś złego może się zdarzyć w Pawłokomie.
— Dwa dni wcześniej kazał nam się ukryć w Dynowie u mojego dziadka, który też był Polakiem. Schowałam się z siostrą pod łóżkiem, gdy przyszli przeszukać ten dom. Jak dziś to pamiętam. Zabrali moją matkę, 11-letnią siostrę, babcię oraz sąsiadkę z 11-letnią córką. Zastrzelili wszystkich, a dziadkowi kazali ich pochować. Zabili też wuja Staszka, bo wiedział, co się tam działo.


A tak to wydarzenie zapamiętał Dionizy Radoń, którego ojcem był Polak, a matka Ukrainką.
"Mamusi nie ruszyli, bo uczepili my się nóg, a i sąsiedzi bronili: Hanka dobrze się między Polakami sprawuje...Tych bitych brali na ukraiński cmentarz, położyli w dołach, a gdy zasypali ziemią, to mogiła się podnosiła, jakby te trupy na sam koniec życia dostały. To przejechali karabinem ruskim, na kilkadziesiąt kul, aż się w dole ruszać przestało. " (Paweł Smoleński, Pochówek dla rezuna).

Przemówienie śp. Prezydent RP Lecha Kaczyńskiego w Pawłokomie, 13.05.2006
:
Eminencjo Księże Kardynale, Panie Prezydencie, Eminencje Księża Biskupi, Szanowni Państwo, zarówno ci, którzy reprezentujecie tutaj naród ukraiński, jak i polski.

Trzeci raz w życiu przemawiam czytając. Raz było to w rocznicę Powstania Warszawskiego, raz, gdy byłem zaprzysięgany na Prezydenta Rzeczypospolitej i trzeci raz dzisiaj. Jeżeli czytam, to dlatego, że przywiązuję do tego wystąpienia najwyższą wagę.

Spotykamy się dzisiaj w Pawłokomie, aby wspólnie oddać hołd ukraińskim i polskim ofiarom sprzed lat. Stajemy w bólu i smutku, we wspólnej modlitwie i zadumie, aby pochylić głowy nad mogiłami ofiar tej tragedii. W XX wieku los niezwykle boleśnie dotknął nasze narody. Szczególnie tragiczny dla naszych wzajemnych stosunków był okres II wojny światowej i pierwszych lat powojennych. W ziemię wsiąkła krew Polaków i Ukraińców przelana w bratobójczych walkach, przelana niestety także w okrutnych mordach. W 1945 roku Pawłokoma stała się miejscem tragicznych wydarzeń.

Z wioski uprowadzono grupę Polaków, zabito i pochowano w nieznanym do dziś miejscu.
Kilka tygodni później polskie formacje zbrojne wymordowały większość ukraińskich mieszkańców Pawłokomy. Zbrodnię tę na dziesięciolecia skryło milczenie. Nie pozwolono, aby ofiary doczekały się krzyży i modlitwy bliskich.

Pawłokoma stała się dla Ukraińców symbolem tragedii ich narodu. Myślimy dzisiaj o tym z najgłębszym smutkiem. Przelana w tamtych latach krew jest wyrzutem sumienia dla naszych narodów. Nie można jej ważyć dla wspólnego dobra i przyjaznego rozwoju stosunków między naszymi narodami. Nadszedł już czas, aby nie ukrywać prawdy i mówić o nienaprawionych krzywdach. Dzisiejsza uroczystość z udziałem prezydentów Polski i Ukrainy, nasza zaduma nad grobami ofiar dawnej nienawiści, złączenie we wspólnej modlitwie wypowiedzianej przez naszych duchownych są świadectwem, że uznajemy te same wartości, że łączy nas przekonanie, że w żadnych okolicznościach, dla żadnej zbrodni nie ma usprawiedliwiania. Pomni złych i dobrych doświadczeń musimy dzisiaj udźwignąć ciężar polsko – ukraińskiej historii. Powinniśmy jednak pamiętać w największym stopniu o doświadczeniach dobrych, bo ich było też niemało.

Wiele jest jeszcze tragicznych miejsc, wiele mogił, często bezimiennych, po obu stronach granicy. Sprawiedliwe i godne jest, aby na każdym z tych bezimiennych, dotąd nieupamiętnionych grobów, bliscy ofiar – od kilkudziesięciu lat pozbawieni możliwości oddania im szacunku – mogli postawić krzyż i odmówić modlitwę. Musimy mówić o bolesnej, trudnej przeszłości otwarcie, krok za krokiem, wypracowując jedną, sprawiedliwą ocenę wszystkich ówczesnych, wojennych tragedii – i tych polskich, i tych ukraińskich. Wszystkie tragiczne wydarzenia w Pawłokomie, na Chełmszczyźnie, na Wołyniu, we Wschodniej Galicji, towarzyszące akcji „Wisła”, powinny znaleźć rzetelne wyjaśnienie w dialogu polityków, historyków i zwyczajnych ludzi. Mocne i trwałe pojednanie można zbudować bowiem tylko w oparciu o prawdę. Nie możemy zmienić przeszłości, ale możemy sprawić, by nie determinowała przyszłości.

Szanowni Państwo,
Nasza obecność – prezydenta Rzeczypospolitej i prezydenta Ukrainy – przed pomnikami w Pawłokomie, świadczy, że po obydwu stronach jest gotowość, gotowość do kontynuowania tego wielkiego procesu, powiedziałbym wielkiego dzieła, że ma miejsce kolejny, ważny krok na drodze pojednania między naszymi narodami. Wielką wartością dzisiejszego spotkania jest udział mieszkańców Pawłokomy w tym akcie zgody i modlitwy. Proces rozpoczęty przez wielkiego orędownika polsko – ukraińskiego pojednania Jerzego Giedroycia, znaczony jest aktami upamiętniania ofiar mordów na Wołyniu, otwarciem Cmentarza Orląt we Lwowie, słowami przebaczenia i pokoju, jakie wypowiedzieli wobec siebie biskupi obrządku rzymskokatolickiego i grekokatolickiego. Ale to, co osiągnęli Polacy i Ukraińcy, chyba najpewniej uwidoczniło się na Majdanie, na Majdanie Niezależności, gdy w pomarańczowym tłumie, wśród lasu flag ukraińskich były też flagi polskie.

A nasz głos solidarności spotkał się na Majdanie z potężnych okrzykiem: Haj żywe Polszcza. Dziękujemy za ten okrzyk. Raz jeszcze powtarzam: dziękujemy i chciałbym powiedzieć, że nikt tego z naszej historii nie wykreśli. Nasze narody pokazują całemu światu, że nie ma takiego zła w historii, którego nie można przezwyciężyć. Tutaj przed krzyżami Pawłokomy, tak jak przed krzyżami Wołynia, Podola i tylu tragicznych miejsc naszej przeszłości, łączymy pamięć i nadzieję. To powinność, którą wspólnie wypełniamy, którą przekazujemy młodszym pokoleniom. Nieśmy - Polacy i Ukraińcy - to dziedzictwo w przyszłość, zawsze odnajdujmy w sobie to, co najlepsze. Umiejmy z miłosierdziem i odwagą wspólnie modlić się do Boga słowami: „odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. O to proszę.