Dzisiaj jest poniedziałek, 24 lipca 2017. Imieniny Kingi, Krystyna, Michaliny

Artysta z ukraińską duszą na wystawie w Galerii Marszałkowskiej w Olsztynie

2013-05-24 14:17:39 (ost. akt: 2013-05-24 14:27:45)

Jego tryptyk „Niepodległość” upiększa ściany Kapitolu w Waszyngtonie. Jurij Chymycz, nieżyjący już ukraiński artysta, będzie bohaterem kolejnego wernisażu w Galerii Marszałkowskiej w Olsztynie. Wystawa rozpocznie się o godz. 16.00 w poniedziałek 27 maja. Na wernisażu będzie obecny syn artysty Mychajło Chymycz.

Artysta z ukraińską duszą na wystawie w Galerii Marszałkowskiej w Olsztynie
Jurij Iwanowicz Chymycz urodził się 12 kwietnia 1928 roku w Kamieńcu Podolskim. W roku 1945 pokazał serię swoich akwarel akademikowi Ołeksijowi Szowkunence, który poradził mu, by wstąpił na Wydział Architektury Kijowskiej Wyższej Szkoły Budownictwa. Studiował tam w latach 1945–1950. Jego ulubionym pedagogiem był znany malarz akwarelista Sztejnberg. Do tego wczesnego okresu twórczości Chymycza należą serie akwarel – pejzaży kijowskich „Kijów w ruinach” i martwe natury.

W 1950 roku miał pierwszą wystawę indywidualną w Sofii Kijowskiej, która otrzymała wiele przychylnych opinii i recencji. Dziełami Jurija Chymycza zainteresował się Prezydent Akademii Architektury, który zaproponował młodemu mistrzowi pracę na uczelni.

Wykładał rysunek i malarstwo w Kijowskiej Wyższej Szkole Inżynieryjno-Budowlanej, później objął stanowisko profesora Wyższej Szkoły Artystycznej (obecnie Akademia). Rokrocznie wystawiał swoje prace. Największa wystawa odbyła się w Centralnym Domu Architekta w Moskwie. Ale Chymycz wystawiał swoje prace także na Węgrzech, w Finlandii, Gruzji, Armenii, na Litwie – krajach, po których podróżował i które malował.


- Im mniej farb zostaje, tym malarstwo jest bardziej wspaniałe – wspomina artystę jego syn Mychajło Chymycz, który od dzieciństwa towarzyszył ojcu w podróżach, nosił jego farby i czuł się swego rodzaju giermkiem. - Szczególnie był zadowolony, kiedy pewnego razu do końca podróży pozostała tylko jedna farba - ultramaryna…

Jego twórczością zainteresowali się ambasadorzy USA na Ukrainie - William Miller i Carlos Paskual. Nie tylko nabyli wiele jego prac, lecz również mieli z nim bliskie przyjacielskie kontakty. Dzieła Chymycza znajdują się w kolekcjach USA, Kanady, Australii, są reprodukowane w prestiżowych wydaniach i albumach poświęconych Ukrainie. Tryptyk „Niepodległość” upiększa ściany Kapitolu w Waszyngtonie.

- Tato posiadał zadziawiającą łatwość kontaktowania się, był bardzo otwartym ekstrawertykiem i przyciągał do siebie ludzi – wspomina Mychajło. - Podczas pracy często otoczali go ludzie, z którymi chętnie rozmawiał. Gdy ojciec malował ich dom czy ulicę, bardzo życzliwie go traktowali, często przynosili jedzenie, zapraszali do domu. W trakcie rozmowy, z reguły w ciągu godziny, na oczach tych ludzi rodziła się skończona praca.

Chimicz zmarł mając 76 lat. Pozostawił po sobie wielki spadek – wspaniałe obrazy. Jako pedagog wychował zaś całe pokolenia znanych obecnie architektów i malarzy.

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB